Inne

Relacja z Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda vol. 5 w Warszawie

W trzeci weekend listopada (17-18.11.2018) odbyły się w Warszawie Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda. Targi miały miejsce w Centrum Praskim Koneser i trwały 2 dni. Była to już piąta edycja Targów, ale dla mnie były one pierwszą taką imprezą.

 

Postanowiłam wybrać się na Targi w sobotę. Miałam plan, żeby dotrzeć na otwarcie Targów, czyli na godzinę 11:00 w nadziei, że na początku, będzie jeszcze niewiele osób. Oczywiście poranne rytuały jak zwykle zabrały mi więcej czasu niż zamierzałam, więc na Targi dotarłam koło 12:00 (co i tak nie było najgorszym wynikiem w moim wykonaniu ;)). Dzień był śliczny, mroźny, ale słoneczny. Targi odbywały się w jednej z sal w bardzo ładnym, industrialnym budynku.

Już od samego wejścia do budynku było widać, że ludzi jest sporo, ale szok przeżyłam dopiero po przejściu do pomieszczenia, w którym odbywały się Targi. Było tam morze ludzi. Już od samego wejścia ciężko było się przecisnąć dalej. Sala, w której odbywały się Targi nie należała do najmniejszych, ale i tak, była za mała na taką ilość odwiedzających. Wystawców było sporo, bo aż 182. Jedne stoiska były większe, inne mniejsze. Przez pierwszych kilka minut ciężko mi było się skupić na czymkolwiek, ponieważ ilość tych wszystkich produktów i wystawców mnie przytłoczyła. Nie wiedziałam, gdzie się patrzeć, na co zwracać uwagę. A rosnący tłum wcale mi w tym nie pomagał, bo bardziej skupiałam się na tym, żeby nie zostać zdeptaną. Postanowiłam, więc pierwsze okrążenie poświęcić na pobieżną ocenę sytuacji, czyli zobaczenie jacy są wystawcy i co mniej więcej oferują. Na targi przede wszystkim przyszłam z takim nastawieniem, żeby znaleźć coś ciekawego do przetestowania, kupić kosmetyki w okazyjnej cenie oraz zaopatrzyć się już w część gwiazdkowych prezentów dla moich Bliskich. Jeśli chodzi o kosmetyki dla mnie najbardziej zależało mi na szamponie do włosów, który poradziłby sobie z moją bardzo wrażliwą i wymagającą skórą głowy.

Mnogość wystawców i produktów była tak duża, że musiałam wybrać jakieś kryterium, według którego wybierałabym stoisko, do którego podejdę. Przyznam, że głównym kryterium, którym się kierowałam było to, czy na stoisku są zaprezentowane ceny produktów oraz jak wysokie są te ceny, ponieważ chciałam spróbować jak najwięcej, a jednocześnie przy tym nie zbankrutować. W końcu, po długim chodzeniu w te i z powrotem po targowych alejkach zdecydowałam się na zakupy u siedmiu wystawców. Pierwszego zakupu dokonałam na stoisku Naturologii, gdzie zaintrygował mnie szampon w kostce. Nietypowa forma tego kosmetyku sprawiła, że zapragnęłam go przetestować, zwłaszcza, że był w przystępnej cenie, po 20% rabacie kosztował 23 zł.

Następnie odwiedziłam stoisko Be Organic, gdzie mój wzrok przykuł żel pod prysznic z mango i aloesem. Uwielbiam obydwa składniki, a że właśnie kończyły mi się wszelkie kosmetyki do mycia ciała, postanowiłam skorzystać. Bardzo miło zaskoczył mnie fakt, że oprócz targowej zniżki na kosmetyk, do zakupu dołączano za darmo olej kokosowy lub masło do ciała (wybrałam to drugie). Kilka razy robiłam podejście do stoiska Annabelle Minerals, ale za każdym razem był tam straszny tłok (zwłaszcza, że to stoisko znajdowało się tuż przy wejściu na Targi). W końcu za którymś razem udało mi się przecisnąć i kupiłam od dawna upatrzone pędzle do cieni do powiek. Kupiłam dwa: ścięty pędzelek do cieni oraz pędzelek do eyelinera. Nareszcie przestanę malować powieki w sposób partyzancki!

Obok Annabelle Minerals było stoisko Fresh&Natural, gdzie kupiłam balsam do skórek, które przy obecnej pogodzie oraz nadmiarze stresu są u mnie w niezbyt dobrym stanie. Kupiłam też tam coś jeszcze, ale o tym może napiszę po Gwiazdce, jak już kosmetyk trafi do obdarowywanej osoby 😉 Na stoisku Wytwórni Mydła kupiłam pomadkę do ust z konopi za 10 zł, która, mam nadzieję, uratuje moje usta w tą okropną pogodę. Na koniec zawitałam do Kostki Mydła, gdzie skusiły mnie urocze bomby do kąpieli. W domu zauważyłam, że do zakupu dołączono małą kostkę mydła jogurtowego.

Na Targach byłam mniej więcej 2 godziny, a czułam się totalnie wykończona. Ale postanowiłam wrócić tam jeszcze w niedzielę, bo po powrocie do domu zauważyłam na Instagramie, że stoisko Shy Deer ma coś czego tak naprawdę oczekiwałam na tych Targach, a nigdzie nie znalazłam: zestaw próbek wszystkich kosmetyków w niesamowicie niskiej cenie 16,99 zł!  Właśnie na to liczyłam, że będę mogła kupić takie tanie próbki od różnych producentów i zobaczyć, co mi pasuje, a co nie i nie wydać przy tym wszystkich pieniędzy jakie mam. Szkoda, że na innych stoiskach nie znalazłam czegoś takiego, bo uważam, że jest to świetny zabieg marketingowy, ponieważ, jeśli nie znam marki, o wiele chętniej skorzystam z taniego zestawu próbek, niż kupię od razu pełno gabarytowy produkt za np. kilkadziesiąt lub ponad sto złotych. Dla mnie Shy Deer pod tym względem było najlepszym stoiskiem na tych Targach, bo uchwyciło całą istotę tej imprezy i moje oczekiwania z nią związane.

Podsumowując, moje pierwsze Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda zaliczam do udanych. Kupiłam trochę rzeczy, mam co testować i jeszcze nie zbankrutowałam. Do minusów zaliczam tłok i miejscami wąskie alejki, tak, że często ciężko było gdzieś stanąć na chwilę i się przyjrzeć co jest na stoisku, bo napierający tłum to uniemożliwiał. Szkoda też, że wszyscy wystawcy nie wzięli przykładu z Shy Deer i nie dysponowali tańszymi próbkami kosmetyków. Poza tym było to bardzo ciekawe doświadczenie, choć miejscami nieco przytłaczające. Następnym razem na pewno przyjdę bardziej przygotowana i wcześniej poczytam więcej informacji o wystawcach, żeby lepiej wiedzieć gdzie pójść i co zobaczyć. Generalnie polecam Wam to wydarzenie, zwłaszcza jeśli macie już jakieś swoje ulubione kosmetyki i chcecie je kupić taniej 😉

Recenzje kosmetyków zakupionych na targach będą pojawiać się sukcesywnie, jak już je przetestuję 🙂

A Wy byliście na tych Targach? Jakie macie wrażenia i co kupiliście? A może znacie inne targi kosmetyków, które polecacie? Dawajcie znać w komentarzach 🙂

4 komentarze

    • Poszukująca Ideału

      Nie dziwię się. Ja po tych 2 godzinach czułam się potwornie zmęczona od ciągłego przeciskania się, a głowa bolała mnie od nadmiaru informacji.

  • Kolorowy Pingwin

    Mam wrażenie, że na fajnych targach zawsze są tłumy bez względu na to jak dużą powierzchnią dysponują… Ale to jeden z powodów dla których coraz rzadziej chce mi się chodzić na takie imprezy, bo zawsze jest tłoczno i głośno. Niemniej to też ciekawe doświadczenie i możliwość pomagania i kupienia rzeczy ciężko dostępnych stacjonarnie i to w jednym miejscu 🙂
    Fajnie, że udało Ci się znaleźć coś ciekawego dla siebie 🙂

    • Poszukująca Ideału

      Też bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekać, aż znajdę chwilkę czasu, żeby zacząć testować 😉 Jestem też bardzo ciekawa jakichś innych targów, może masz jakieś do polecenia? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *